Kategorie: Komedia, Romans
Reżyser: Atsushi Matsumoto
Rok wydania: 2013
Czas trwania: 13x24min
Większość z Was ma rodzeństwo, prawda? Często jest tak, że miedzy braćmi lub siostrami jest konflikt... lecz kiedy się nie ma tego rodzeństwa życie staje się nudne. Więź między rodzeństwem jest moim zdaniem piękna i można ją dostrzec gdy jedno ma problemy, a drugie go wspiera i dodaje otuchy. Wspaniałe, prawda? Brother Conflict jest animą o pewnej dziewczynie - Ema Hinata, która jest jedynaczką i nie ma matki. Jej ojciec znalazł miłość swojego życia, Miwę Asahina, z którą postanawia spędzić resztę życia. Miwa jest matką trzynastu synów. Ema wreszcie ma rodzeństwo, o którym tak marzyła.
Fabuła jest banalna i niezbyt mnie akurat zainteresowała. Ema stała się
przyczyną konfliktu między braćmi, bowiem każdy z nich nie odwołanie
się w niej zakochał. Anima nie ma zbytnio nic ciekawego do
zainteresowania, choć nie oglądałam jej z własnej woli, bo zostałam do
tego zmuszona przez pewną osobę, jeden moment mnie poruszył, gdy jeden z
braci - Louis, powiedział, że ludzi nie łączą więzy krwi, lecz ich
serca. W anime była też ładna kreska, lecz nie podobały mi się nosy
bohaterów... wiem czepiam się, ale na prawdę kiedy stali bokiem, a
zwłaszcza Ema, ich nosy były długie i spiczaste. Ale ogólnie buśki
ładne. Oczywiście jak w każdej anime mam swojego ulubieńca. Jest to Tsubaki, jeden z braci. On pierwszy wyznał jej miłość.
Takie małe pytanie. Czy kobieta może urodzić tyle dzieci i dlaczego nie trafiła się ani razu dziewczynka? Cóż, ale jest to tylko anime. Przecież jej autor może wszystko w niej zamieścić. Każdy z tych chłopaków był naprawdę kimś. Jeden to młody piosenkarz jest też lekarz, twórca gier komputerowych, koszykarz, pisarz, dwaj seiyuu, fryzjer, prawnik, mnich, dwaj licealiści, i jeden najmłodszy, który chodzi do podstawówki. Jak ta kobieta mogła wychować sama tylu inteligentnych ludzi?

Tak już bywa... W anime hak coś raz się zrobi to zostanie tam do końca. Upadł ci kubek? Trudno, było uważać jak leziesz, teraz skorupy przyrosły do parkietu i będą leżały do końca świata. Bywa. Raz się urodzi chłopiec? Trudno, dalej już robota hurtowa... Czy tylko mi się przypomina jakiś wątek o gościu co rozpaczał nad tym, że ma córek na pęczki, a potem zrobił z nich drużynę koszykarską?
OdpowiedzUsuń