Kategorie: Akcja, Dramat, Komedia
Reżyser: Seiji Kishi
Rok wydania: 2010
Czas trwania: 20x24min
Otonashi Yuzuru budzi się pewnego dnia w obcym miejscu z pustką w głowie. Nie wie co tu robi, ani jak się tu dostał. Nie ma pojęcia kim jest. Przed jego oczami ukazuje się nastoletnia dziewczyna z karabinem snajperskim i oświeca go, że nie żyje. Nakamura Yuri - dziewczyna z karabinem - nakazuje mu się przyłączyć do oddziału, który często zmienia nazwę. Zadaniem oddziału jest pokonanie białowłosej Anielicy - Tachibana Kanade. Organizacja walczy przeciw Bogu za swój okrutny los. Cała akcja rozgrywa się w liceum, działającym jako otchłań. Można tam odczuwać ból tak jak w prawdziwym życiu przed śmiercią i można umrzeć ponownie i obudzić się po jakimś czasie bez większych obrażeń. W tym niezwykłym i przerażającym świecie nie można się starzeć. W szkole są uczniowie i nauczyciele niezależni (NPC), którzy nie są ludźmi, lecz zachowują się i wyglądają jak zwykłe osoby. Anielica o nadprzyrodzonych zdolnościach jest przewodniczącą szkolnego samorządu. Ma ona pilnować reguł tego liceum. Nie okazuję emocji. Otonashi musi zaufać dziewczynie z karabinem i pogodzić się ze swoim losem, i tak jak nakazuję Yuri, musi... walczyć.
Muszę przyznać anime mnie zaskoczyło. Wspaniale się oglądało. I znów płakałam jak bóbr...
Ale to nie o to chodzi, że łzy mi się lały po policzkach na ostatnim odcinku. I wiecie co, szkoda, że nie ma dalszych odcinków, lecz z drugiej strony jakby było ich więcej anime by się popsuło. Straciło by tą swoją magię. Z ,,Angel Beast!" można coś wynieść. Jakiś morał. I tym podobne. Można w tej serii trawić na coś głębszego, coś do przemyślenia. Mi dało dużo do myślenia i mną wstrząsnęło. Anime w pewnym momencie umiejętnie przechodzi z akcji i humoru do melancholii i dramatu. Najbardziej zaciekawiła mnie postać Tachibana. Nie wiem czemu akurat ona, lecz wydaje mi się bardzo pozytywną osobą. Może na początku jest.. no taka niemrawa i w ogóle, ale jakoś od razu przypadła mi do gustu. I co może dziwne, nie polubiłam Yuri. Nie wiem czemu, ale nie. Fabula jest naprawdę fantastyczna i oryginalna. Było też z czego się pośmiać. I było też z czego płakać...
Znów się rozklejam... Ponoć jak się skończy książkę i nie wie się co począć dalej ze swoim życiem, to to oznacza, że ta książka była dobra. Mam nadzieję, że doznaliście czegoś takiego, bo mnie teraz możecie zrozumieć. Ja właśnie tak się czuję po tej anime. Nie wiem w co teraz mam włożyć ręce. Ale to przechodzi, lecz potem znów obejrzę jakieś dobre anime i znów to uczucie powróci. Często mam tak, że wybieram anime wysoko oceniane i polecane przez dużo osób, i potem piszę na tym blogu o samych dobrych anime. Znaczy, dobrych moim zdaniem. Żeby nie urazić nikogo, bo każdy ma inny gust. O tym chyba już pisałam... nie?
No. Koniec o tym. Kreskę również wysoko oceniam. Była naprawdę bardzo śliczna. Również bardzo spodobał mi się opening i w ogóle ta cała muzyka. Miło się słuchało. I miło się oglądało. (O jejciu. Znów nie wiem co mam pisać. Jestem zablokowana. Ponoć jak piszę się recenzję to trudno zacząć, a potem samo idzie. Ja mam na odwrót...) Nie żałuję, że poświęciłam ten czas na ,,Angel Beast" jestem akurat bardzo zadowolona, że na to anime. I mam nadzieję, że jeszcze trafię na takie. Bardzo dużą nadzieję. ( Jak jakieś anime typu tego znacie to mi piszcie. Chętnie obejrzę c: ). Naprawdę świetnie się oglądało. Z początku może wydawać się nudne. Takie zwyczajne. Mi się takie wydawało. Ale mam taką zasadę, że jak zacznę to muszę do końca. No i skończyłam z wielkim ,,Wow" i z mokrymi policzkami. (Czy tylko mi się zdaję, że za dużo płaczę na anime) . Jestem też z siebie zadowolona, że nie odpuściłam sobie obejrzenia tej anime. Na pewno nie zapomnę tych emocji jakie przeżyłam z tymi bohaterami. Przywiązałam się do nich i to bardzo. Anime powstało na podstawię powieści ilustrowanej. Historia została oryginalnie wymyślona przez Juna Maedę. Muzykę do anime skomponował również Juna Maedę z grupą Anant-Garde Eyes. Jak napisałam wcześniej muzyka jest bardzo przyjemna dla ucha. I to jest następny plus tej anime. (Nie no, znów to uczucie powróciło. Ech...) Więc tak na zakończenie to gorąco polecam, by obejrzeć ,,Angel Beast!". Wszystkim polecam. Bo ja się nie zawiodłam i mam nadzieje, że Wy również się nie zawiedziecie, i moja recenzja przekona Was, by obejrzeć właśnie to anime.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz